O tym, że warto znać rośliny i korzystać z ich dobrodziejstw

 
fot. Zbiory Zielnika

Opowiada dr Maja Graniszewska opiekująca się Zielnikiem Wydziału Biologii UW.

W budynku CNBCh UW znajduje Zielnik – wspaniałe miejsce, z wieloma skarbami botanicznymi. Jaka jest historia jego powstania?

Powstanie Zielnika jest ściśle związane z otwarciem w 1816 r. Ogrodu Botanicznego,
który na początku miał swoją siedzibę przy Pałacu Kazimierzowskim. Jego pierwszym dyrektorem był Michał Szubert, który kiedy obejmował stanowisko złożył 7 tys. zasuszonych okazów roślin przywiezionych ze studiów w Paryżu. To one stworzyły zalążek Zielnika, który wówczas nie stanowił jeszcze odrębnej pracowni. Po przeniesieniu Ogrodu Botanicznego w Aleje Ujazdowskie, Michał Szubert z wielkim rozmachem zaczął tworzyć zarówno kolekcję ogrodową złożoną z żywych roślin, jak i zielnikową (herbarium), złożoną z zasuszonych okazów. Jego uczniowie i współpracownicy jeździli po Polsce i przywozili okazy do ogrodu, równolegle tworzony był zielnik. Wtedy pełnił on ważną funkcję dydaktyczną. Przez długi czas herbarium było częścią Ogrodu Botanicznego. Na etykietach okazów z tamtego okresu widnieje nazwa „Zielnik Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego”. Zielnik został wyłączony z Ogrodu Botanicznego wkrótce po zakończeniu I wojny światowej, w 1919 roku, kiedy powstała Katedry Systematyki i Geografii Roślin. Od tego czasu uniwersyteckie herbarium zaczęło funkcjonować pod nazwą „Zielnik Zakładu Systematyki i Geografii Roślin”. Taka jest historia i oficjalna data powstania Zielnika. W takiej formie funkcjonował on aż do 2008 r., kiedy na Wydziale Biologii postanowiono wyodrębnić herbarium jako odrębną pracownię.

Jaką teraz funkcję pełni Zielnik w nowej lokalizacji, którą jest CNBCh UW?

Zielnik jest niczym ogromna biblioteka, w której zamiast książek są zasuszone okazy roślin. W nowej lokalizacji mamy odrębne pomieszczenia do opracowywania okazów i odrębne, klimatyzowane pomieszczenie do przechowywania zbiorów, co jest korzystne dla obu stron. Szybciej też przebiega proces „odkażania” pudeł, gdyż mamy większą liczbę zamrażarek, niż w poprzedniej siedzibie.
Tak jak poprzednio, udostępniamy zgromadzony materiał na potrzeby naukowe i dydaktyczne. Poza tym, cały czas porządkujemy okazy zebrane we wcześniejszych latach lub wiekach i włączamy je do kolekcji. Tę część zbiorów, która nie jest jeszcze w żaden sposób opracowana, staramy się inwentaryzować. Natomiast to, co jest już zinwentaryzowane, dygitalizujemy. Tworzymy wielką bazę danych obejmującą wszystkie zebrane okazy, tak aby było łatwiej z nich korzystać. Staramy się też popularyzować wiedzę o zielnikach. Włączamy się w wiele imprez popularno-naukowych organizowanych na Uniwersytecie Warszawskim, czasem samodzielnie organizujemy wystawy.

Czy posiadacie w Zielniku jakieś szczególnie wartościowe eksponaty?

Możemy pochwalić się egzemplarzem zielnika z XVIII wieku. Udało nam się ustalić, że jego autorem jest pochodzący z Mazur Ernest Borecki, zwany Boretiusem. W tworzeniu zielników inspirował się dziełem teścia, wielkiego przyrodnika – Jerzego Helwinga. Ten egzemplarz, który znajduje się u nas, jest jednym z najstarszych zielników w Polsce. Nieco starszy jest zielnik Helwinga przechowywany w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Zielnik, który posiadamy, jest do niego bardzo podobny, jednak ma znacznie bardziej naukową formę – rośliny są ułożone wedle układu systematycznego, którym jest klasyfikacja Tourneforta. Widoczne jest w tym dążenie autora do realizacji oświeceniowych wartości i chęć uporządkowania świata. Nazwy roślin w zielniku są zapisane w trzech wersjach językowych: łacińskiej, niemieckiej i polskiej. Dzięki temu mamy możliwość interpretacji starych, przedlinneuszowskich nazw roślin, które trudno jest zweryfikować, nawet jeśli towarzyszą im ryciny. W przypadku naszego egzemplarza, mamy jasny przekaz, że dana nazwa przynależy do dołączonej rośliny.

Czy baza wiedzy, zgromadzone zbiory mogą wspomagać jakąś gałąź gospodarki? Mam na myśli przemysł farmaceutyczny lub medyczny?

Przede wszystkim staramy się udostępniać wiedzę zawartą w zielnikach. Publikujemy materiały, które wydają się nam cenne. Jeśli są one opublikowane, wtedy zdecydowanie wzrasta szansa, że zostaną zauważone i wykorzystane. Obecnie istnieje dosyć duże zainteresowanie roślinami leczniczymi, spotykamy się z wieloma prośbami związanymi z tym obszarem. Mogę powiedzieć, że zainteresowanie jest, natomiast trudno powiedzieć, na co się ono przekłada. Moim zdaniem mamy w Zielniku potencjalne, ogromne źródło informacji do wykorzystania, które może mieć wartość użytkową.

Zgłaszały się do Was firmy z prośbą o konsultacje?

Było kilka firm kosmetycznych, ostatnio nawet zdarzyła się dosyć niecodzienna sytuacja. Zgłosiła się do nas firma z branży odzieżowej, która przygotowywała kolekcję sukien ślubnych inspirowaną ziołami.

A w jaki sposób mało to być wykorzystane przy tych sukniach?

Każda z sukni miała nazwę wybranego zioła i dołączano do niej opis jego właściwości. Taka niecodzienna inspiracja projektanta.

Jakie istotne funkcje z punktu naukowego spełnia Zielnik?

Zbieranie roślin pozwala nam na śledzenie zmian zachodzących we florze. Możemy obserwować wnikanie obcych gatunków, ich drogi rozprzestrzeniania się. W przypadku roślin inwazyjnych niestety widzimy to zazwyczaj już po czasie, ale gdy sięgniemy do zielników, możemy ustalić , kiedy dany gatunek się pojawił, gdzie po raz pierwszy występował na terenie w kraju. Możemy także obserwować zmiany zasięgu występowania roślin, np. poszerzanie zasięgu roślin ciepłolubnych na terytorium Polski, a wycofywanie się występujących tych w klimacie arktycznym.
Z roślinami są związane grzyby, które na nich pasożytują. Wiele roślin użytkowych było zbieranych pod kątem chorób grzybowych. Dzięki naszym zbiorom, przy zastosowaniu metod molekularnych, możemy śledzić ewolucję patogenów, co robi się głównie dla roślin ważnych gospodarczo, np. ziemniaków. Pracownicy Zakładu Filogenetyki Molekularnej i Ewolucji zajmują się badaniem dróg rozwojowych organizmów i w przypadku badanej grupy roślin mają możliwość pobrania u nas materiału genetycznego od wszystkich przedstawicieli tej grupy, bez konieczności jeżdżenia po świecie i zbierania materiału w terenie.

Czym jeszcze oprócz tworzenia bazy roślin zajmujecie się na co dzień w Zielniku?

Uważam, że naszą najważniejszą rolą jest edukowanie. A to dlatego, że obecnie dramatycznie spadła znajomość flory. Mało jest botaniki w programie studiów przyrodniczych, studenci mają przekazywaną wiedzę z tego zakresu w okrojonej formie. Skutkuje to trudnością w odróżnieniu jesionu od klonu. Staramy się dotrzeć do społeczeństwa z przekazem, że warto znać rośliny. Jeśli jesteśmy proszeni przez nauczycieli o poprowadzenie zajęć na temat zielników, to w miarę możliwości staramy się robić takie warsztaty edukacyjne dla uczniów. Współpracowaliśmy ostatnio z fundacją, która zajmuje się promowaniem ochrony przyrody. W ramach tej współpracy prowadziłam w szkołach, a tak naprawdę w parkach, zajęcia z oznaczania roślin. Mogę powiedzieć, że najistotniejsze dla mnie jest uświadamianie ludziom, jak ważne są rośliny w naszym życiu i że warto je znać.

Warto znać rośliny, a jakie warto mieć w swoim otoczeniu, w domu? Które rośliny pozytywnie wpływają na nasze samopoczucie?

Rzeczywiście, są całe opracowania dotyczące roślin, które wpływają na nas korzystnie, których lepiej nie trzymać w swoim otoczeniu. Dla mnie wszystkie rośliny są przyjazne. Do hodowli w domu mogę polecić szczególnie pewną roślinę, która nazywa się zielistka (Chlorophytum). Wychwytuje z powietrza różne zanieczyszczenia (np. formaldehyd, benzen i tlenek węgla z dymu tytoniowego), jest prosta w uprawie, bardzo łatwo można ją rozmnażać, gdyż wypuszcza pędy, na których końcu znajdują się młode roślinki. Wystarczy wsadzić taką młodą roślinkę do wody, a wypuści korzenie. Inną bardzo prostą w uprawie rośliną jest żyworódka (Kalanchoe daigremontiana), roślina gruboszowata. Podobnie jak aloes, ma właściwości przeciwzapalne i odkażające. Można ją uprawiać w domu, a gdy na ranę przyłoży się jej liść, powoduje szybsze gojenie. Obie rośliny aloes i żyworódka mają bardzo dużo właściwości i zastosowań. Jeśli ktoś lubi leczyć się za pomocą naturalnych specyfików, koniecznie powinien mieć je w swoim otoczeniu. Podsumowując, warto znać rośliny, korzystać z ich dobrodziejstw i cieszyć się ich walorami estetycznymi.

 

 

Dr Maja Graniszewska

,,Zielnik jest niczym ogromna biblioteka, w której zamiast książek są zasuszone okazy roślin.”